Ile kosztuje praca w służbach? O kosztach pracy w mundurze oraz o tym jak prowadzić szczęśliwe życie w cywilu.

utworzone przez | maj 5, 2024 | Inspirująco

Dzisiaj o tym, że praca ma znaczenie i o tym jak bardzo to w jaki sposób pracujemy wpływa na nasze funkcjonowanie. Artykuł dedykuję wszystkim mundurowym, a szczególnie policjantom – tym co jeszcze pracują jak również tym, którzy są już na emeryturze.

Pasja Pracy i RozwojuSkąd taki właśnie temat? Pracowałam jako policjantka przez prawie 16 lat. Znam blaski i cienie tego zawodu. Podzielę się z Wami moimi doświadczeniami w zakresie przechodzenia na emeryturę i zmiany funkcjonowania na lepsze. Rozprawię się z  kosztami, które ponoszą funkcjonariusze służb przez taki, a nie inny charakter pracy. Odpowiem na pytanie, co najlepiej zostawić służbom i czego nie przenosić do życia w cywilu. Z drugiej strony przedstawię  swoje sposoby na dobre, szczęśliwe życie na emeryturze.

Pierwsze od czego zacznę to skonfrontuję z mitem, że możemy oddzielić życie zawodowe od osobistego. Kiedyś w to wierzyłam. Służby szybko udowodniły mi, że to nieprawda. Niestety dotyczy to wszystkich zawodów. Wyobraź sobie, że masz w pracy duże problemy. Załóżmy, że zostałeś posądzony o to czego nie zrobiłeś, natomiast grozi Ci za to odpowiedzialność dyscyplinarna. Mimo tego, że wiesz, że byłeś w porządku, doświadczasz przykrych konsekwencji. Denerwujesz się, martwisz. Ciągle o tym rozmyślasz. Nie pomaga Ci fakt, że kończysz pracę i idziesz do domu, bo jak tu zapomnieć o takiej sprawie?! Może też być odwrotnie. W pracy dobrze, natomiast w domu Ci się wali. Czy to znaczy, że będąc w pracy nie będziesz przeżywać swoich osobistych problemów? No właśnie! Oddzielenie życia osobistego od zawodowego to mit! Zatem praca potrafi na nas bardzo wpływać. Szczególnie ta specyficzna i wykonywana latami.

Jakie są koszty pracy w służbach mundurowych? Dla wielu cywilów praca w mundurze to same benefity: wcześniejsza emerytura, stałe, przewidywalne zatrudnienie, niemała pensja, która wpływa na konto co miesiąc. Do tego mundurówka, trzynastka, dopłata do wypoczynku. Żyć nie umierać! Natomiast czy aby na pewno? Skoro jest tak dobrze to skąd tylu emerytów policyjnych po przepracowaniu zaledwie 15 lat? Przecież to najniższa emerytura jaką mogą mieć mundurowi. Kolejny paradoks to rzesze młodych ludzi, którzy pełni ideałów idą do policji przy czym po upływie zaledwie 2-3 lat, albo nawet jeszcze podczas szkolenia, postanawiają rzucić mundur. Przyznam, że lata temu kiedy przeniosłam się z jednostki terenowej do pracy do szkoły policji myślałam, że w takim miejscu będę pracować do późnej emerytury. Niestety w końcu doszłam do takiego momentu, kiedy przejście na emeryturę było dla mnie jedynym wyjściem i to nie dlatego, że miałam problemy prawne i musiałam. Powodem było moje złe funkcjonowanie psychiczne i to, że szczerze i do głębi mocno znielubiłam swoje miejsce pracy.  W tym artykule nie chcę się zastanawiać i analizować co powinno się zmienić, by odwrócić w służbach ten negatywny trend. Zostawiam to politykom i tym, którzy wciąż noszą mundur i zajmują tam wysokie stanowiska. To od nich zależy jak będą wyglądały służby za kilka lat.

Zależy mi na uzyskaniu odpowiedzi na pytanie: Ile kosztuje Cię Twoja praca i czy warto wciąż tam pracować? Kolejna ważna kwestia to jak zakończyć pracę i jak poprawić swoje funkcjonowanie w cywilu, aby nie kontynuować pewnych przykrych historii z przeszłości. No i chyba najważniejsze – w jaki sposób odzyskać szczęście na emeryturze?

Zapytacie, ile ja zapłaciłam za swoje ponad 15 lat noszenia munduru? W pełni o swoich kosztach uzmysłowiłam sobie dopiero po przejściu do cywila. Czasami mimo upływu czasu nadal ponoszę pewne konsekwencje pracy w służbach. Niektóre negatywne skutki obserwuję u swoich kolegów i koleżanek. Często są to smutne, a nawet tragiczne historie.

Pierwszym i najważniejszym moim zdaniem negatywnym skutkiem pracy w służbach jest mechanizm szukania we wszystkim drugiego albo nawet trzeciego dna. Co mam na myśli? Chyba wszyscy, którzy byli lub nadal są funkcjonariuszami, funkcjonują bardziej podejrzliwie od przeciętnego Kowalskiego. Nieufność w służbach jest zwykłą codziennością. Dotyczy to  nie tylko traktowania z rezerwą i ostrożnością osób z półświatka przestępczego, ale również  swoich współpracowników. Mundurowi w zasadzie ciągle oglądają się za siebie i nie ufają nikomu. Taki brak zaufania skutkuje dystansem wobec innych, izolowaniem się oraz poleganiem tylko na sobie. Na dłuższą metę, kiedy tak funkcjonujesz to przysłowiowo idzie zwariować. Przecież żyjemy w społeczeństwie i potrzebujemy oparcia innych, szczególnie kiedy doświadczamy trudnych sytuacji!

Kolejny koszt to specyficzne funkcjonowanie zawodowe, które nie przystaje do rzeczywistości na zewnątrz. Praca w służbach uczy tzw. niewychodzenia przed szereg, polegania na decyzjach przełożonych, bez podważania ich nawet  mylnych rozkazów. Liczy się lojalność, posłuszeństwo i często ślepe podporządkowanie. Takim sposobem nie ma mowy o kreatywności, szukaniu nowych, lepszych rozwiązań, zgłaszaniu problemów czy też o konstruktywnym podejściu do rozwiązywania konfliktów. Co to oznacza dla zwykłego, szeregowego funkcjonariusza? Przede wszystkim wiąże się to z jego ograniczonym rozwojem zawodowym, wycofywaniem się z ujawniania swoich opinii oraz zasobów z pracy. To skutkuje obniżoną samooceną, zaniżaniem swoich kompetencji, a nawet całkowitą biernością i apatią, które mogą doprowadzić do depresji. Przyjrzyjcie się byłym mundurowym. Większość z nich na emeryturze pracuje dużo poniżej swoich kompetencji jako pracownicy fizyczni na budowach, ochroniarze i stróże. Część zaległa na kanapach przed telewizorem, liżąc rany po latach niedoceniania i niszczenia ich dobrego zdania o nich samych. Mało tego! Praca w służbach daje specyficzne doświadczenie, które ciężko wykorzystać na rynku zewnętrznym. Oprócz wpisania sobie w CV tego, że pół swojego życia przesłużyłeś jako funkcjonariusz, nie masz najczęściej do przedstawienia żadnych, konkretnych i cenionych na rynku zewnętrznym umiejętności. To smutne natomiast prawdziwe.

Pasja Pracy i RozwojuNastępna sprawa to bolesne odejście do cywila. Piszę bolesne, bo służby szybko zapominają o swoich byłych, często długoletnich pracownikach. Jest to tym smutniejsze im więcej poświęciłeś dla służb. Jest to błąd, który popełnia wielu funkcjonariuszy. Specyficzna praca, częste nadgodziny oraz typowe dla służb mundurowe podejście, najczęściej skutkują zamykaniem się na osoby spoza firmy. Kiedy w końcu decydujesz się przejść do cywila często okazuje się, że poza innymi policjantami, wojskowymi itp. nie masz w zasadzie innych znajomych. Jako emeryt zostajesz na lodzie, bo od kiedy już nie jesteś w służbach, to nie jesteś już członkiem zespołu i szybko o Tobie przestają pamiętać. Tak to niestety działa! Zatem kolejny duży koszt to ograniczone do tego konkretnego zawodu grono przyjaciół i kolegów, dla których zwykle przestajesz istnieć jak odchodzisz do cywila.

Moim zdaniem największa możliwa negatywna konsekwencja wieloletniej pracy w służbach  to zrujnowane życie rodzinne. Niestety lata służby z dużym obciążeniem psychicznym i w trudnych warunkach, przenoszą się na relacje z najbliższymi. Wielu funkcjonariuszy przestaje sobie radzić i „pomaga” sobie alkoholem bądź też innymi substancjami, od których z czasem się uzależniają. Nierzadko mundurowi przenosząc swoje frustracje z pracy, w domu zachowują się w agresywny, przemocowy sposób. Tak dochodzi do rozpadu związków i całych rodzin. Szkody ponosi nie tylko sam funkcjonariusz, ale również jego najbliżsi. Tutaj muszę dodać, że z czasem w organizacjach mundurowych pojawiła się tendencja zakładania związków, w których zarówno on i ona są pracownikami służb. Nie ukrywam, że sama jestem w takiej relacji. To może być zasób, bo kto inny lepiej zrozumie funkcjonariusza jak nie drugi mundurowy? Z drugiej strony istnieje pokusa rozmawiania w domu non stop o pracy i bezkrytycznego przenoszenia służbowego stylu funkcjonowania na życie prywatne.

Duży minus pracy w służbach, z którym boleśnie się zmierzyłam, to fakt, że po latach przepracowanych w mundurze w zasadzie nie istniejesz dla świata zewnętrznego. Nikt o Tobie nie wie, a jak wie to kojarzy cię tylko z perspektywy pracy w mundurze. Tak oto kiedy zdecydowałam się odejść na emeryturę i otworzyłam swoją działalność gospodarczą długo czekałam na swoich pierwszych klientów. Potrzebowałam czasu, ciężkiej pracy, pokazywania się w social mediach, uporu i konsekwencji, aby od nowa zbudować się zawodowo. I powiem szczerze nie było mi łatwo. Nagroda jednak jest wielka, bo dziś robię to, co lubię. Daje mi to dużo satysfakcji oraz przynosi pieniądze. Musiałam jednak zainwestować dużo swoich starań aby tak było.

Nie byłoby jednak mojego zawodowego sukcesu, gdyby nie moje rozprawienie się z kolejną negatywną konsekwencją, a mianowicie z koniecznością odbudowania, odzyskania swoich kompetencji. Pracując w służbach nauczyłam się, i niestety muszę to przyznać, najgorszych praktyk. Jako policjantka przyzwyczaiłam się do marnowania dużej ilości czasu, bierności, wycofywania się i czekania na rozkazy z góry. Zapomniałam co to kreatywność, nauczyłam się zamiatać pod dywan,  nie zgłaszać problemów i udawać, że jest wszystko w porządku, nawet jak wszystkie znaki na Ziemi i na niebie wskazywały co innego. To jasne, że z takim funkcjonowaniem, prowadząc własną działalność gospodarczą daleko bym nie zaszła.  Potrzebowałam na nowo zrewidować swój sposób myślenia i zachowania. Potrzebowałam czasu, by oduczyć się negatywnych postaw i nauczyć od nowa tego, co wspierało mnie w moich zawodowych dążeniach. Poza tym, nie czarujmy się! Musiałam zdobyć nowe umiejętności zawodowe, nadrobić lata pracy na wpół gwizdka, by móc swoim klientom oferować wartościowe usługi. Teraz mogę to otwarcie przyznać, że tak na poważnie do odejścia na emeryturę przygotowywałam się przez trzy ostanie lata swojej służby. Na własną rękę odbyłam szereg wartościowych szkoleń, które kosztowały mnie ładną sumę pieniędzy.  Wszystko po to, by swoje nowe życie zawodowe rozpocząć jako odbudowany zawodowo i pewny siebie człowiek.

Kolejny ogromny możliwy koszt poniesiony przez tych, co pracowali w mundurze to zniszczone przyjaźnie. Niestety poza tym, że służby najczęściej szybko zapominają o swoich emerytach to również lubią niszczyć bliskie, przyjacielskie relacje. Być może jest w tym pewna logika, że jak niszczymy jedność i porozumienie między ludźmi to łatwiej nimi rządzić? Być może?! Ale to zaścianek rządzić! Dzisiaj potrzebujemy zarządzać! Zapytacie czy dzisiaj mam kontakt ze starym gronem swoich wcześniejszych przyjaciół? Z niektórymi tak, z niektórymi nie. Pewne znajomości trwają mimo upływu czasu. Niektóre odeszły w zapomnienie wraz z mundurem. Czy mam żal? Miałam. Dzisiaj zaakceptowałam taki stan rzeczy i po prostu żyję dalej. To najlepsze, co mogę zrobić.

Okazuje się, że kolejnym kosztem może być utrata zdrowia na nawet życia. Lata temu pracując jeszcze w jednostce terenowej zaobserwowałam niepokojące zjawisko, że  wielu emerytowanych policjantów w przeciągu 2-3 lat od odejścia na emeryturę zaczyna poważnie chorować, a część z nich w efekcie umiera. Najczęściej byli to wieloletni funkcjonariusze, którzy przez długie lata wypracowywali sobie wysoką emeryturę i pracowali często do granic swoich możliwości, aby jeszcze ją podwyższyć. Niestety było to często kosztem ich zdrowia. Nie ukrywam, że te historie zrobiły na mnie największe wrażenie i obiecałam sobie, że nie doprowadzę się do takiego stanu, by przechodzić do cywila jako ciężko schorowany człowiek. Bo nie wysokość emerytury jest ważna tylko długość czasu, w którym ją pobierasz.

Skoro praca w mundurze może tak słono kosztować to jak sobie radzić, kiedy już zdecydujesz, że odchodzisz do cywila? W jaki sposób odzyskać siebie i odbudować swoje szczęśliwe życie?

Po pierwsze zacznij od wcześniejszego przygotowania się do odejścia. Zastanów się co poza pracą w mundurze mógłbyś robić? Co dawałoby Ci zadowolenie i poczucie spełnienia? Tu możesz mieć problem, by od razu odpowiedzieć na te ważne pytania. Praca w służbach zabiera pewność siebie, a nawet poczucie kontaktu z samym sobą. Potrzebujesz czasu, by nauczyć się innego myślenia i funkcjonowania. Tutaj może Ci pomóc praca z coachem, dzięki któremu będziesz mógł na nowo odkryć swoje zasoby, zastanowić się nad Twoimi wartościami oraz celami związanymi z życiem poza służbami.

Kolejna ważna kwestia – odejdź w porę! Nie przeciągaj w nieskończoność decyzji  o rozpoczęciu emerytury skoro chcesz jeszcze funkcjonować zawodowo w cywilu. Uważaj, bo tak możesz stracić swoje siły i motywację do odnalezienia się na rynku zewnętrznym. Mało tego –  trwanie w służbach pomimo wielu strat, które ponosisz możesz przepłacić swoim zdrowiem psychicznym i fizycznym. Czasami bardziej opłaca się szybciej odejść z niższą emeryturą niż z dużym uposażeniem  i chorować.

Pasja Pracy i RozwojuNie obawiaj się skorzystać z pomocy psychologa, terapeuty, a może i nawet psychiatry. Praca w służbach potrafi naprawdę „sponiewierać.” Często potrzebujemy specjalistycznej pomocy, aby się podnieść i zacząć myśleć oraz funkcjonować inaczej. Tutaj moja rada. Nie poddawaj się i szukaj do skutku swojego człowieka. Nie każdy psycholog, terapeuta Ci podpasuje i jest dla Ciebie. Zatem szukaj! Indywidualna praca ze specjalistą wymaga dobrej atmosfery, poczucia zaufania. Bez tego nie ma szczerej rozmowy i Twojego rozwoju.

Na emeryturze rób to co kochasz, tym bardziej im więcej zapłaciłeś za swoją zawodową przeszłość. Wynagradzaj sobie lata udręki i czerp radość z pracy, która daje ci satysfakcję i spełnienie.

Poza tym eksperymentuj z dobrym, szczęśliwym życiem. Wiem, że to wymaga odwagi,  by w końcu samodzielnie decydować o swoim stylu życia, bez czekania na rozkazy z góry.  Jednak warto! Do wygrania masz zupełnie nowe funkcjonowanie, które w końcu będzie Ci służyć. Aby móc osiągnąć poczucie spełnienia w życiu, potrzebujesz podejmować nowe aktywności, nowe zachowania. Sprawdzać co może być dla Ciebie, a co nie. Może zapiszesz się na jogę? Może zaczniesz chodzić na siłownię? A może odnawianie starych mebli to jest to, co przyniesie Ci dużo radości? Próbuj i sprawdzaj!

Kolejne – otwieraj się na nowe znajomości i ucz się ufać innym. Przez lata noszenia munduru najczęściej nie zauważamy wokół siebie wartościowych ludzi spoza służb. Koncentrujemy się tylko na swoim zawodowym środowisku. Tak tracimy dystans do swojego zawodu, zatracamy się w „mundurowym funkcjonowaniu”. Natomiast teraz, skoro jesteś już na emeryturze, rozejrzyj się dobrze i doceń osoby, które otaczają Cię na co dzień – swoich bliskich, sąsiadów, znajomych sprzed lat. Warto odbudować relacje oraz nawiązywać nowe ucząc się, że innym można i warto zaufać.

Ważna kwestia – nie obrażaj się na wszystkich w mundurze. Przyglądając się przez lata na to jak po kolei odchodzą na emeryturę moi koledzy i koleżanki, zaobserwowałam u niektórych pewną tendencję. Otóż duża część byłych funkcjonariuszy kompletnie zrywa kontakt z tymi, którzy zostali jeszcze w służbach. Odwracają się plecami nie tylko od swojej zawodowej przeszłości, ale również od tych wszystkich, którzy kiedykolwiek mieli kontakt z mundurem. Długo tego nie potrafiłam zrozumieć. Z czasem dotarło do mnie jak bardzo praca w służbach może niszczyć i często pozostawia po sobie ciężkie jarzmo trudnej do zaakceptowania przeszłości. Myślę, że część z nas mundurowych tak właśnie radzi sobie przechodząc do cywila, tj. kompletnie zrywając kontakt ze wszystkim i wszystkimi, którzy przypominają im pracę w służbach. Szkoda, bo nie każdy kto nosił mundur jest złym człowiekiem. Często są to przyjaciele, bliscy znajomi. Nie pozbywajmy się wsparcia tych, którzy chcą z nami kontynuować znajomość pomimo naszego odejścia na emeryturę. Nie odwracajmy się również od naszej zawodowej przeszłości, bo ta specyficzna praca może być również zasobem, jak nauczymy się z niej odpowiednio korzystać. Ja prowadząc szkolenia nie kryję się z tym, że jestem byłym psychologiem policyjnym. To prawda – nie zawsze spotyka się to z entuzjazmem. Czasami nawet narażam się na rezerwę ze strony swoich klientów, bo w odbiorze społecznym policja bardzo straciła i pewnie trzeba będzie lat, by odbudować dobry wizerunek służb mundurowych. Jednocześnie nie mogę zaprzeczać swojej zawodowej przeszłości! To tak jakbym przekreślała również część siebie, bo to kim dziś jestem zawdzięczam również służbom. Siłą rzeczy policja dała mi bardzo specyficzne doświadczenie, które wykorzystuję obecnie prowadząc swoją działalność i to jest mój duży atut! Potrzeba natomiast czasu, by pogodzić się ze swoją służbową przeszłością i zacząć z niej korzystać. Zatem daj sobie szansę! Nie obrażaj się na służby i na tych, co jeszcze noszą mundur. Nie odwracaj się na pięcie od tych pewnie nielicznych, którym zależy na relacjach z Tobą. Zamiast tego naucz się korzystać ze swojej zawodowej przeszłości!

Pasja Pracy i RozwojuNo i na koniec wisienka na torcie! Odpuść sobie krzywdy z przeszłości. Zostaw to co było i przebacz tym, co Cię skrzywdzili. Wybacz sobie swoją naiwność, to, że się dałeś ranić, a może nawet to, że sam nie byłeś w porządku wobec innych. To Twoja przeszłość! Największy wpływ mamy na to co tu i teraz. Zatem zacznij już dzisiaj żyć innym, szczęśliwszym życiem bez wypominania krzywd i pielęgnowania poczucia niewybaczenia. Słowem uwolnij się od przeszłości. Aby móc żyć w nowy, lepszy sposób, potrzebujesz skupić się na teraźniejszości.

 

I tak kończę życząc Ci dobrego, dobrego  nowego życia na emeryturze!

 

Jeśli uważasz, że ten artykuł jest wartościowy, inspirujący, udostępnij go proszę dalej. Piszę w oparciu o swoje przeżycia z nadzieją, że moje doświadczenia mogą pomóc innym.

A jak się nie znamy i chcesz popracować ze mną indywidualnie terapeutycznie lub coachingowo – zapraszam do kontaktu. 🙂