To pytanie jest dla mnie pewną refleksją, bo chyba byłam masochistką? Hmm…
Nie licząc przygodnych znajomości zawodowych w czasach dzieciństwa i studenckich (zrywanie wiśni, praca na myjni samochodowej), już jako dorosła i samodzielna osoba, zmieniałam pracę jakieś 7 razy. Dużo, mało? Było to w przeciągu około 14 lat, średnio co 2 lata. Co ważne, zawsze to ja decydowałam o zmianie – nigdy nie zostałam zwolniona. Biorąc pod uwagę teorie dot. pokoleń, jak na millenialsa przystało wszystko jest raczej w normie. Warto tutaj jednak wziąć pod uwagę moje otoczenie społeczno-gospodarczo-kulturowe. Pochodzę ze wsi, a większość zawodowego życia spędziłam w nieco ponad 70 tys. mieście. No i co tu dużo mówić, takie zmiany zawodowe, w tej szerokości geograficznej i mentalności, raczej należą do rzadkości i najczęściej komentowane były jako szaleństwo! Przynajmniej na początku mojej drogi zawodowej, chociaż obecnie nadal za dużo się w tej kwestii nie zmieniło. Są jednak postępy. 🙂
Jeśli chcesz dokładnie sprawdzić moją ścieżkę zawodową zapraszam na LinkedIn Klaudia Siekańska. W tym miejscu, skupimy się tylko na stresie, który towarzyszy zmianie zawodowej. Spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego zmiana pracy powoduje stres?
To o czym opowiadam to głównie moje doświadczenie wzbogacone o refleksję wynikającą z pracy jako coach i szkoleniowiec, a także z wiedzy, którą zdobywam jako przyszły psycholog. Pozwól, że na początek naszej relacji przyznam się do czegoś: nie żałuję niczego w moim życiu, bo wychodzę z założenia, że na każdym jego etapie podejmowałam najlepsze decyzje jakie mogłam dla siebie podjąć na podstawie zasobów, którymi dysponowałam. Tym się kieruję i to pomaga mi również działać w zmianie, bo jak powszechnie wiadomo, zmiana to pewnego rodzaju kryzys, który nie należy do najprzyjemniejszych, bo po prostu wytrąca nasz z naszej zdrowej dla nas równowagi.
Ten tekst napisałam głównie dla osób, które są w zmianie zawodowej lub się do niej przymierzają. Dla tych, którzy są na początku swojej kariery zawodowej i jeszcze nie do końca potrafią obiektywnie spojrzeć na to, co mówi im ciało. Być może masz już za sobą kilka wiosen, ale nadal ignorujesz sygnały organizmu? Jeśli tak, to cieszę się, że jesteś tutaj ze mną. Piszę z intencją pomocy i wsparcia, bo wiem z autopsji, że ignorowanie pewnych sygnałów doprowadza do poważnych zaburzeń zdrowotnych, nie tylko fizycznych, ale co ważne psychicznych.
Przyjrzyj się temu i zobacz czy to jest twoje, jeśli tak, będzie mi niezmiernie przyjemnie. Na pewno już teraz mogę powiedzieć, że świadomość to pierwszy stopień do rozwiązania. Ok, zatem lecimy z tematem. 🙂
Zmiana pracy stresuje? Na pewno – ale czy zawsze !
Zacznę kontrowersyjnie, bo niektórzy tego bardzo nie lubią, ale odpowiadając na pytanie wyżej: „To zależy”. A zależy przede wszystkim od twoich predyspozycji osobowościowych, a nawet tego jakie masz geny i na ile jesteś odporny na tzw.: sytuacje stresowe.
Mówiąc zatem o tym, że zmiana pracy stresuje, trzeba wziąć pod uwagę w ogóle to czy jest to zdarzenie, które rzeczywiście w jakiś znaczący sposób cię dotyka, robi na tobie wrażenie. Na pewno zatem nie można tego uogólniać i na pewno zdanie to nie jest prawdą objawioną i jedyną odpowiedzią.
Zmiana pracy „może” stresować. Obecnie istnieje dość sporo narzędzi diagnostycznych, które mogą pomóc w odpowiedzi na pytanie, czy akurat ciebie zmiana pracy stresuje. Możesz skorzystać np. z bezpłatnych wersji testów np. DASS 21, czy GAD-7. Tutaj pamiętaj jednak, że to tylko kropla w morzu potrzeb diagnozy twojego stanu. Taki test może być jednak impulsem do skorzystania z fachowej pomocy psychologicznej.
Stres to takie „dziadostwo”, które nie pozostaje obojętne na nasz organizm, zatem warto się jemu przyjrzeć i zauważać, że może dotyczyć również nas.
Dlaczego stres może pojawić się przy zmianie pracy?
Przede wszystkim dlatego, że zaburzamy naturalną równowagę. Zmiana to nie tylko słowo w tytule tego artykułu, ale znacznie głębsze rozumienie z perspektywy tego tekstu. Zmiana to swego rodzaju niepewność, a niepewność i brak stabilizacji, harmonii to z kolei zachwianie poczucia bezpieczeństwa, które manifestuje się najczęściej strachem albo lękiem.
O ile strach bywa motywujący i pomaga nam zmobilizować organizm do działania, np. przed rozmową kwalifikacyjną, o tyle lęk może powodować spustoszenie i zaburzać nasze funkcje poznawcze. W ogólnym rozrachunku, działa niekorzystanie na naszą równowagę i powoduje permanentne pozostawanie w trybie „walcz, uciekaj”.
Tutaj pomocna będzie popularna historia z niedźwiedziem, który chce cię zjeść. Twoje ciało, gdy widzi niedźwiedzia reaguje tak, aby jak najszybciej uniknąć zagrożenia. Pierwsza emocja jaka się pojawia to strach, a potem dzieje się cała reszta – cudowna chemia organizmu, która ratuje cię przed niebezpieczeństwem. Adrenalina wchodzi na wysokie obroty, czasami pomaga jej w tym kortyzol, który ma utrzymać efekt na dłużej, aby skutecznie poradzić sobie z danym zagrożeniem. Mięśnie się spinają, ciśnienie wzrasta, układ trawienny się wyłącza, zmysły wyostrzają – Działasz!
I jest to piękna właściwość naszego organizmu. Gdy zagrożenie ustaje wszystko się normuje. Włącza się tzw. układ przywspółczulny, który wprowadza cię w stan relaksu i spokoju. Po co? A no po to, aby być w równowadze, bo jest to ten pożądany stan, który sprzyja zachowaniu zdrowia i utrzymaniu naszego gatunku przy życiu.
Zmiana pracy a lęk.
I teraz, wracamy do naszej rozmowy kwalifikacyjnej, która może być takim spotkaniem z niedźwiedziem… Czujesz ten klimat? Widzisz już o co chodzi? To chwilowa sytuacja, w której się znajdujesz, a dla której stres może być nawet pomocy. Czytaj dalej, bo tam znajdziesz dokładniejsze informacje na ten temat.
Sprawa zaczyna się komplikować, gdy do akcji wkracza lęk. Może on pojawić się np. po rozmowie kwalifikacyjnej, gdy zaczynasz wyobrażać sobie, że cię nie przyjmą, zastanawiać się, co zrobisz, jeśli nie dostaniesz pracy, lub martwić się, że jeśli nie odejdziesz z obecnej firmy, zwariujesz i cały twój świat się zawali. Pojawiają się dziesiątki innych myśli wynikających z niepewności, której źródłem była pozornie prosta decyzja: „Zmieniam pracę”.
Oczywiście, to duże uproszczenie. Jednak stres związany ze zmianą pracy w dużej mierze zależy od naszego podejścia do tej zmiany. Co o niej myślimy? Jakie mamy przekonania na jej temat? Jakie potrzeby za nią stoją i co się stanie, jeśli ich nie zrealizujemy? Można powiedzieć: „Przecież to racjonalne pytania, które naturalnie pojawiają się w naszej głowie”. To prawda, ale to właśnie one najczęściej zaburzają naszą wewnętrzną równowagę. A jeśli dodamy do tego zdolność naszego mózgu do wizualizowania i przewidywania różnych katastrofalnych scenariuszy, no to mamy pozamiatane.
Pamiętasz co pisałam wcześniej o kortyzolu? On ma za zadanie podtrzymać działanie adrenaliny w tej sytuacji stresowej ze zwierzem. W tym drugim
przypadku jednak, gdy zaczyna pojawiać się już lęk, jesteś w takim trybie czuwania, czekasz aż coś uderzy i kortyzol bardzo ci w tym pomaga. Pomaga w teorii, bo to nierzeczywiste zdarzenia, dlatego jednocześnie zamiast ciebie pokrzepiać, utrudnia ci relaks. I o ile ten hormon jest spoko i naprawdę działa zgodnie ze swoim przeznaczeniom, to zbyt duża dawka, zbyt długie wystawianie się na jego działanie sprawia, że zaczyna działać jak trucizna.
Zmiana pracy to tylko jedno z wielu stresujących wydarzeń w naszym życiu. I tak jak wyżej napisałam, nie musi dotyczyć wszystkich. Mechanizm działania stresu związanego ze zmianą pracy jest podobny do wielu innych stresujących wydarzeń w naszym życiu. Chodzi głównie o to jak podchodzimy do tej zmiany i na ile będziemy w sobie pielęgnować negatywne, destrukcyjne myśli.
Pozwól, że tylko w kilku zdaniach napiszę co może się wydarzyć, gdy będziesz w permanentnym stresie. Więcej o tym przy innej okazji. Na pewno powoduje on zaburzenie funkcji poznawczych, zmienia się twoje postrzeganie i tym samym reagowanie na bodźce. Zmniejsza się koncentracja i uwaga, pojawia się bezsenność. Twój nastrój zaczyna się zmieniać, a to wpływa na relacje społeczne. Organizm w permanentnym stresie staje się również mniej odporny – łatwiej łapiesz rożne infekcje. Podsumowując: to może naprawdę utrudniać zdrowe i satysfakcjonujące funkcjonowanie.
Jak poradzić sobie ze stresem w zmianie pracy?
Przede wszystkim przypatrz się sobie, czy w ogóle to dotyczy ciebie. Zastanów się, najlepiej na kartce, w jakich sytuacjach pojawia się stres? Zobacz ile razy i kiedy miałeś z tym styczność? Jak wtedy reagował twój organizm i co ważne, jak długo przed i po zmianie pracy odczuwałeś niepokój – taki dziwny stan, który nie pozwala ci wyluzować? U mnie pojawia się on w brzuchu. Poczuj, zaobserwuj gdzie w twoim ciele go czujesz i jak go czujesz? Daj sobie chwilę i przestrzeń na to, aby zauważyć swoje uczucia w organizmie. Wyłącz na chwilę albo przynajmniej trochę wycisz gonitwę myśli. Możesz spróbować medytacji, spaceru, albo właśnie porozmawiaj ze sobą na kartce.
Zapisz również swoje przekonania na temat pracy i jej wartości w twoim życiu. Zastanów się, jak praca lub myśl o jej braku wpływa na ciebie, a także spojrzyj na to z perspektywy swoich najbliższych i otoczenia.
Zadaj sobie pytanie: Co najgorszego może się wydarzyć, jeśli tej pracy nie zmienię? I zaraz zadaj drugie: „Co najlepszego może się wydarzyć, jeśli dokonam tej zmiany?.
Kończąc, zachęcam do tego, aby być na siebie uważnym i rozmawiać ze sobą. Poczuj to kim jesteś, jak funkcjonujesz i przede wszystkim zapytaj się siebie czego potrzebujesz, ale tak NAPRAWDĘ ! Zmiana pracy to decyzja, która nie następuje z dnia na dzień. Proces odchodzenia z pracy wysyła do twojego organizmu sygnały, które pojawiają się znacznie wcześniej. Warto być na nie uważnym, ponieważ to właśnie w nich kryje się odpowiedź na to, jak przejdziesz przez cały proces.
I pamiętaj stres jest naszym sprzymierzeńcem i mamy wpływ na to, czy tak zostanie. To, jak go postrzegamy ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia i funkcjonowania. Badania pokazują, że już tylko samo przekonanie o szkodliwości stresu może prowadzić do negatywnych skutków zdrowotnych m.in.: choroby serca czy obniżonej odporności. Jeśli natomiast postrzegamy stres jako coś, co nas mobilizuje i pomaga nam działać, może on stać się naszym „przyjacielem”. 🙂 Jedną z badaczek, która doskonale to ujęła w książce „Siła stresu” jest Kelly McGonigal. Autorka zauważa, że kluczowe jest świadome podejście do stresu. Zamiast z nim walczyć, warto nauczyć się go wykorzystywać. Odpowiednie nastawienie sprawia, że organizm reaguje inaczej: serce nadal bije szybciej, ale naczynia krwionośne pozostają bardziej rozluźnione, co zmniejsza ryzyko zdrowotnych konsekwencji. Innymi słowy, stres może być dla nas korzystny, jeśli umiemy go mądrze wykorzystać.
